MacPi Log 5

Miałem trochę czasu na ustawianie Raspbiana. Najbardziej pasuje mi wersja Lite, do której doinstalowuję potrzebne rzeczy, ale tym razem skusiłem się na pełne iso z pulpitem, które odchudziłem ze zbędnych aplikacji i nieco dostosowałem pod siebie.

Pulpit Pixel

Ekipa Raspberry stworzyła swego czasu zupełnie nowy (tak, jeszcze jeden) Linuksowy pulpit o nazwie Pixel. Jest zrobiony na GTK2, jest bardzo lekki, estetyczny i całkiem miły w obsłudze. Bardzo wiele rzeczy da się wyklikać i w miarę szybko zrobiłem z nim, co chciałem. Jak pisałem wcześniej, będzie tutaj kilka programików graficznych, które chcę mieć zawsze pod ręką.

Przy okazji sprawdzam co jakiś czas temperaturę i wyniki są bardzo zadowalające:

sudo vcgencmd measure_temp
temp=45.1'C

Duża, metalowa obudowa bardzo dobrze radzi sobie z niewielką ilością ciepła, wytwarzanego przez Malinki. Płytka włożona w oryginalną, maleńką obudowę nagrzewa się nieco szybciej.

Backlight

Mam laptop, ten z WindowMakerem, na którym chcę bardzo precyzyjnie ustawiać jasność ekranu. Zabieram go często w trasę, więc zależy mi na baterii, ale oczy będą mi potrzebne jeszcze przez kilka lat. Na klikalnych ustawianiach różnica pomiędzy poziomami jasności jest dosyć duża i dlatego używam małego skryptu:

#!/usr/bin/bash
echo -n "Jest: "
cat /sys/class/backlight/radeon_bl0/brightness
echo -n "Ustaw na: "
read bright
sudo echo "$bright" > /sys/class/backlight/radeon_bl0/brightness
echo " "

Niestety jest on specyficzny dla mojej karty graficznej, ale różnica tkwi wyłącznie w katalogu radeon_bl0, który u Ciebie może być inny. Jest w nim, między innymi, plik brightness zawierający liczbę od 0 do 254 (lub od 1 do 255), który odpowiada za – niespodzianka – jasność ekranu. Skrypt trzeba uruchamiać z sudo, lub jako root, ale terminal mam pod ręką.

Dodatkowo, wieczorami lubię ograniczyć ilość niebieskiego na ekranie. Jestem przyzwyczajony do Redshift na moim głównym komputerze roboczym, więc używam małego „zamiennika” na laptopie:

xgamma -bgamma 0.8

Jadąc pociągiem, czy autobusem po 19:00, a jesienią i zimą znacznie wcześniej, daje duży komfort pracy.

MacPi Log 4

No i działa. 🙂 Na razie jest skromnie: dwie Malinki (w wersji drugiej i trzeciej), switch, zasilacze i terabajtowy dysk. Do obudowy jeszcze trochę by weszło, ale trzeba by było listwę zasilającą wymienić. Po kolei. Najpierw przygotowałem obudowę i rozplanowałem położenie wszystkich rzeczy:

Nie ma tu wielkiej filozofii. Długość i „sprężystość” kabli nie bardzo pozwalały na inny układ, a mam w planach dokupienie co najmniej jeszcze jednego Raspi Zero W, który gdzieś się musi zmieścić.

Podłączyłem na próbę sprzęt i okazało się, że bez problemu zmieści się w obudowie. Trzeba było jednak odrobinę dostosować ją do moich potrzeb.

Przede wszystkim zadbałem o izolację pomiędzy obudową a twardym dyskiem oraz switchem. Nie, żeby była w tym wypadku bardzo konieczna, ale nie zaszkodzi. Pomaga na chłodzenie i ewentualne wibracje.

Po przegrzebaniu piwnicy oraz domowych półek ustalił się plan montażu komputerków: wybrałem piętrowe łóżko.

Pierwsze przymiarki do ustawienia sprzętu, jeszcze nic nie jest przymocowane na stałe.

No i tak lepiej. 🙂 Do montażu wykorzystano: dwa kawałki drewnianej mozaiki, pocięty, metalowy wieszak, koraliki oraz patyczki do baloników. Całość jest przyklejona do obudowy, ale założona w taki sposób, że komputerki można w każdej chwili wyjąć. RaspberryPi 3, jako odrobinę cieplejszy, znalazł się na górze.

Robimy mały bałagan. Jak widać kable są wszędzie, ale wymyślę jeszcze sposób, żeby je rozplątać.

Jeszcze tylko małe zabezpieczenie przed pająkami. Nie macie pojęcia ile tych małych cwaniaków potrafi się chować w cieplutkiej i suchej obudowie.

A tak wygląda nowy Macintosh Performa 6320 na półce. Jeden z najgorszych Maców w ogóle doczekał się wreszcie wnętrza na miarę tej ślicznej obudowy. Do czego teraz służy? Malina 2 ma sambę i podłączony dysk, z czego bardzo intensywnie korzystam. Nie trzymam już żadnych filmów, ani muzyki na innych komputerach. Malina 3 ma pulpit, na który dostaję się przez vnc. Zainstalowałem tam kilka drobiazgów, ale docelowo będzie mieć na biurku własny monitor i wyświetlać tam, między innymi. kanały RSS z różnych blogów, lub innych źródeł, które lubię czytać. Fajnie mieć te informacje pod ręką i mieć pierwszego komenta. 😛

Oczywiście to jeszcze nie koniec. Oprócz wybielenia obudowy zostało kilka spraw:

  • wymiana przedłużacza na taki, by zmieścił jeszcze jeden zasilacz,
  • potrzebny będzie jeszcze jeden twardy dysk,
  • chciałbym jeszcze Raspberry Zero W.

Najważniejsza różnica w porównaniu z moją poprzednią konfiguracją polega na tym, że sprzęt nie jest włączony przez cały czas. W związku z tym VPS od OVH zyskał nieco na wartości. Być może model Zero będzie włączony 24/7 i będzie obsługiwał irssi oraz kilka innych drobiazgów. Chciałbym, w miarę możliwości, mieć jak najwięcej prywatnych rzeczy u siebie w mieszkaniu, a nie we francuskiej serwerowni. 🙂 Jeszcze się zobaczy. c.d.n…

Stary Tech

Oprócz Linuksa i innych tam Bashów chodzą mi po głowie również inne tematy. Lubię Battletecha, lubię malować figurki oraz lubię stare komputery. Czekając na ukończenie Macintosha proponuję więc powrót do roku 1996, Windowsa 95, karty VooDoo, joysticka SideWinder podłączonego do karty dźwiękowej oraz Mechwarriora 2 Mercenaries.

Komputer ten, tutaj pokazany jako prawie ukończony, był jedną z atrakcji organizowanego przeze mnie i paru znajomych II Zlotu Battletecha w październiku zeszłego roku. Nie wiem jak wy, ale ja nie mógłbym grać w tę grę inaczej. 🙂 Zmontowanie starego składaka w jeden działający kawałek zajęło mi kilka miesięcy, z czego wcale nie najprostszym było znalezienie płytki z grą w wersji Voodoo.

Dodam że bardzo lubię systemy z rodziny Windows i darzę je dużym sentymentem. Tak mniej więcej do wersji 98SE.

MacPi Log 3

Wczoraj i dzisiaj dotarły elementy chłodzące.

Poczytałem trochę o grzaniu się Raspberry 3B i wielkiej tragedii nie ma, ale całość będzie zamknięta w metalowo-drewnianej obudowie razem z kilkoma zasilaczami. Skoro środek obudowy będzie prawdopodobnie ~5-10 °C cieplejszy niż temperatura w pokoju, to sam radiator niewiele pomoże. Wentylator umieszczę poziomo, lub pod niewielkim kątem, gdyż inaczej się nie zmieści. Jest oczywiście niesamowicie tandetny oraz trochę szumi, więc postaram się ograniczyć prędkość obrotów poprzez zmniejszenie napięcia. Nie musi robić huraganu, tylko delikatnie mieszać powietrze. Myślałem też nad wykorzystaniem wentylatora, którego wyjąłem z Macintosha. Zobaczę, czy uda się wykorzystać piny z Malinki.

Kolejny komputerek dojedzie na dniach i zacznę robić pomiary, oznaczać miejsca do wiercenia, cięcia, klejenia. c.d.n…

MacPi Log 2

Nic wielkiego, ale zawsze kroczek naprzód: przyjechały półmetrowe kabelki sieciowe.

Krótsze niż pół metra musiałbym sobie sam zaciskać 🙂 , a skoro to nudne i lepiej zająć się szukaniem tanich ofert z Malinkami, to czemu nie wydać paru złotych. Kwiecień upłynie mi zapewne na przygotowaniach do wyjazdu pod koniec miesiąca, więc główne prace zakończą się w pewnie maju. Tak czy inaczej, nie ma już odwrotu i czeka mnie jeszcze kilka zakupów, między innym jak najmniejszy rozgałęziacz na 5 wtyczek.

MacPi Log 1

Mamy pierwsze postępy w produkcji serwera w obudowie Macintosha Performy. Obudowa została otwarta, kilka zatrzasków poszło 🙂 , ale w środku mam dużo miejsca na eksperymentowanie.

Obudowa Maca Performy, z boku zasilacz oraz pamięć.

Całość wymaga solidnego wyczyszczenia, ale to się zrobi w słoneczny dzień na balkonie, kiedy będzie czas. Być może powinienem użyć jakiegoś preparatu do wybielania, tak jak do klasycznej Amigi, ale nie jestem pewien, czy Performy były fabrycznie białe.

Zaczynają też przybywać podzespoły. Dzisiaj dostałem taniutki Switch TP-Link. Jest malutki, ciągnie mało prądu, więc podstawowe kryteria są spełnione.

Mały Switch z nakrętką od butelki.

Jeśli zajrzycie do specyfikacji, zobaczycie szybko, że jest jedynie stumegabitowy. Trochę mało, ale taką właśnie prędkość ma ethernet na Raspberry. O ile wszystkie na raz nie będą ciągnęły danych z zewnątrz, gardełko będzie w miarę szerokie. Najważniejsze jest dla mnie zachowanie „wewnętrznego” ruchu pomiędzy Raspberrami w środku obudowy, żeby router miał to w większości z głowy. Istotne jest też ograniczenie ilości kabli wychodzących z obudowy. Planuję, żeby wystawały tylko dwa: jeden od rozgałęziacza z zasilaczami oraz jeden ethernetowy ze switcha.

Czekam na kilka przesyłek listowych: trochę półmetrowych skrętek, niewielki wentylator na usb, który będzie to wszystko przewiewał oraz radiatorki na procesor i pamięć. Nie sądzę, żeby coś miało się przegrzać, ale w środku obudowy będzie na pewno trochę cieplej niż w mieszkaniu.

A tak przy okazji: Raspbian posiada proste narzędzie do pomiaru temperatury procesora:

vcgencmd measure_temp

i w moim przypadku (Raspberry 2B w małej, przewiewnej obudowie) mam 44 i pół stopnia. Zgaduję, że, po zdjęciu górnej części obudowy i włożeniu do chłodzonego wentylatorem Macintosha, temperatura nawet nieco spadnie, ale będą tam też Raspberry 3B, które będą na pewno cieplejsze. Komplet zasilaczy też swoje będzie robić. c.d.n…

Mac 6320 Server

Mała zajawka: zakupiłem właśnie Macintosha 6320, mój wymarzony komputer późnego dzieciństwa. Szczęśliwie dla mnie pozostał w marzeniach, gdyż to jeden z najgorszych Maców w ogóle. Można mieć jednak dużą moc w pięknej, dla mnie, obudowie.

Mam za sobą rozbieranie tego potworka na części. Jedyne, co może się przydać, to zasilacz i pamięć, które oddam kolekcjonerom. Procesor PowerPC603 jest niestety zamocowany na płycie głównej. Rozkładanie zajęło mi nieco ponad godzinę, gdyż przypominało rozbieranie wieżyczki od czołgu: dużo tam rzeczy i niekoniecznie sensownie podłączonych. W środku jest sporo pustego miejsca, a kable są wszędzie.

W środku znajdą się cztery RapberryPi, trochę dysków, pięcioportowy switch oraz przedłużacz z zasilaczami. Wybrałem już stosowny sprzęt. TP-Link TL-SF1005D połączy je razem. Nie chcę robić oddzielnej podsieci, ale switch pozwoli na częściowe odizolowanie „wewnętrznego” ruchu. Dyski to WD My Passport. Mam już taki jeden i spisuje się bardzo dobrze. Nie zależy mi zbytnio na szybkości zapisu, ma być dużo miejsca na dane. Zastanwaiam się jeszcze czy Raspi będą w drugiej, czy trzeciej wersji. Trójka ponoć lubi się nagrzać przy większym obciążeniu. Na tył obudowy przygotuję drewnianą płytkę z otworami na wszystkie kable oraz dwa wentylatory podłączone do usb.

Najdłużej zejdzie mi się zapewne z przygotowaniem drewniano-plastikowego stelażu dla całego sprzętu, żeby nie latał w środku. Niby nie będę wszystkim podrzucał, ale dobrze by było, żeby stało stabilnie i miało odpowiednio dużo miejsca na przewiew.

Będę informował na bieżąco.